środa, 21 sierpnia 2013

Emptiness

Co u mnie? Nie wiele. Moje wakacje dobiegaja konca. Wczoraj wrocilam z Londynu i znow wszystko stanelo w miejscu. Jak juz pisalam wiele razy, niedlugo nowa szkola. To bedzie dla mnie nowy start. Dlatego chce zmienic wszystko i pozbyc sie kilku osob ze swojego zycia. Chce to zrobic poniewaz to wlasnie one maja wielkie znaczenie i zalezy od nich to jak bede funkcjonowac. Czy jest mi latwo? Nie, nie jest. Jest tak cholernie ciezko, ze najchetniej wyjechalabym gdzies, zostawila swoje 'zycie' i uciekla od wszystkich problemow. Codziennie wstaje i zadaje sobie jedno pytanie, co ja w ogole robie ze swoimi niby najlepszymi latami zycia? Nic. Zupelnie nic. Pustka. I co z tego, ze sie nad soba uzalam na jakims tam blogu. Niby mialam tego nie robic, ale mam taka potrzebe wiec tak bedzie.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Fuck love

Chyba jestem za słaba na związki. Nie przygotowałam się jeszcze na tak silną dawkę uczuć. Dopiero teraz odniosłam wrażenie, że chyba powinnam być sama. Jestem szesnastolatką, powinnam się teraz skupić na nauce, bawić się i korzystać z życia z przyjaciółmi. Zaczynam całkiem nowy rozdział. Nowa szkoła, właśnie tego teraz potrzebuję, wolności. Nie chcę się jeszcze zamartwiać takimi sprawami jak 'miłość'. Mam na to wszystko czas. Chyba nikt w tym wieku nie powinien brać tego na poważnie. Zbyt dużo czasu marnowałam na takie osoby. Na końcu zawsze się okazywało, że to jednak nie ten, z którym stworzę rodzinę i będę żyć długo i szczęśliwie. Zabawne prawda? Na spotkanie tej właściwej osoby mam tak wiele czasu, a ja zawsze się łudzę, że to już ten. To trochę głupie, w tym wieku mieć nadzieję na takie coś, ale przecież były już takie przypadki.. i przecież wiążemy się z ludźmi właśnie z taką myślą. Czy to tylko ja? Nie raz widzę w opisach ''mój/moja na zawsze'' więc wydaję mi się, że nie tylko ja mam takie podejście. Jednak związek na dłuższą metę nie jest dla mnie. O ile w ogóle związki są dla mnie. Nie chcę się już w tym wszystkim zatracać. Martwić się i płakać. Smucić się. Dlatego obiecuję sobie, że już nie będę brać niczego na poważnie, przynajmniej w najbliższym czasie, nawet dłużej niż najbliższym.

- I don't chase after anyone anymore. If you want to walk out of my life, I will hold the fuckin' door open for you.

sobota, 10 sierpnia 2013

16th Birthday

Resztki wakacji, a pogoda nie dopisuje. Szkoda. Chciałabym się jeszcze nacieszyć tym słońcem, zanim znów przyjdzie chłód i zimno. Najgorsza część której nie lubię, ciuchy. Trzeba ubierać się tak grubo. Teraz będę robić małe zakupy, miałam w planie kupić kilka spódniczek i cienkich bluzek, ale niestety pogoda zmieniła moje plany. Nie opłaca się już kupować takich cienkich ubrań. Wiadomo, na zimę jakiś swetrów też nie będę kupować, w końcu jeszcze przed nami jesień, może będzie całkiem fajnie i ładnie.

Wczoraj skończyłam 16 lat, zazwyczaj planowałam coś na swoje urodziny, ale te były wyjątkowo zwyczajne. Inaczej sobie to wszystko zaplanowałam kilka miesięcy temu. Ale cóż, wszystko się zmieniło. Oczywiście nie było najgorzej. Misiek zrobił mi na koniec dnia wymarzoną kolację, bo byłam strasznie głodna! No i dostałam wcześniej kieszonkowe od mamy, prezentu nie było bo dostałam go dużo wcześniej<3 No i nabyłam jedną rzecz do szafy, a raczej jej braku. Zapuściłam się jeśli chodzi o to, muszę wszystko nadrobić. To kilka rzeczy które planuję już dzisiaj kupić, niestety  nie mogłam oprzeć się moim ukochanym bluzkom, ale w zamian za spódniczki zdecydowałam się na jeggingsy. + Sukienka której nie ma na zdjęciach.



niedziela, 4 sierpnia 2013

Friendship

Nowy dzień nastał, niestety muszę przyznać, że wstałam dość późno, o 12. Ostatnio wstajemy nawet o 14. Ale póki nie ma ładnej pogody nie ma co żałować. Wczoraj pisałam, że się polepszyło, a dziś znów za oknem krople deszczu. Jest 15, a ja dopiero jem śniadanie zrobione przez mojego ukochanego.

Dzisiaj w sumie chciałam poruszyć temat przyjaźni. Pewnie wielu z was miało taką ważną osobę, której ufaliście bezgranicznie i traktowaliście go/ją jak brata lub siostrę. A pewnego dnia ta osoba pokazała jaka jest na prawdę i straciła wasze zaufanie już na zawsze. Zazwyczaj tak się dzieje kiedy potrzebujemy wsparcia lub pomocy. I nie mówię tu o pocieszaniu, bo powiedzieć ''będzie dobrze'' potrafi każdy, mówię tu o na prawdę poważnej sytuacji. Wtedy właśnie poznajemy się na ludziach. Wiemy na kogo można liczyć a na kogo nie. Jeśli chodzi o mnie, to miałam przyjaciółkę której ufałam, i nigdy nie pomyślałabym, że mogły byśmy się nawet pokłócić. Jeśli chodzi o pomoc i wsparcie, miałam to, zawsze. Chyba dlatego tak bardzo mocno jej ufałam. Tu chodzi o coś znacznie innego, w sumie to o głupotę. Ale nieważne, na tą chwilę kolegujemy się ale nic więcej. Nie wiem jak to działa, ale przestałam wierzyć w przyjaźń. Jeśli przez 3 lata nie poznałam, że jest właśnie taką osobą a nie inną to ile musimy znać kogoś by nazwać go przyjacielem? Jednak nie tracę nadziei, sądzę, że są wspaniałe osoby którym można ufać.

W sumie mam jeszcze taką osobę, ale nie wiem czy mogę nazwać ją przyjaciółką. Mieszkamy od siebie ponad tysiąc kilometrów, rzadko kiedy się spotykamy. W sumie, nie pamiętam kiedy ostatnio ją widziałam. Ale czy to ma znaczenie? Kiedy czuję smutek, złość, żal.. kiedy mi coś odbija, tak bardzo odbija, że potrzebuję psychologa nasuwa mi się tylko jedna osoba na myśl. Właśnie wtedy do niej piszę, i tylko do niej. To ona wie o mnie praktycznie wszystko. Nie wstydzę się z nią rozmawiać na żadne tematy, to ona mnie słucha i odpowiada mi długimi paragrafami. Zawsze mogę na nią liczyć. Potrafi przyznać mi rację, potrafi mnie wesprzeć, ochronić i powiedzieć prosto bez owijania, że jestem chora i muszę się ogarnąć. Nigdy nie mam jej tego za złe. Pozwalam jej spojrzeć na sprawę z jej perspektywy, bo nie jestem idealna i czasem potrzebuję kogoś kto by wyraził swoją szczerą opinie. Często się mylę. Jak i kiedy jej zaufałam? Właściwie to nie wiem. To się stało tak nagle, przybrała ważną postać dla mnie dość szybko. Rozmowy. Tylko rozmowy. Kilka spotkań. To, że się nie spotykamy nie znaczy, że też dla mnie wiele nie zrobiła pomijając wsparcie i rady. Jest kilka ważnych rzeczy, za które jestem bardzo wdzięczna. Nigdy nie nazwę jej przyjaciółką bo nie chcę jej stracić, choć w sumie nie muszę jej nikim nazywać by była dla mnie kimś ważnym. Nie wiem dlaczego tak dużo osób opowiada brednie o niej lub za jej plecami, wydaję mi się, że to serio zazdrość, choć to banalne. Jak można jej nie lubić? To najmilsza i najukochańsza osoba jaką znam. Jest świetna, w porządku i w ogóle, każdemu by tylko pomagała, ma takie dobre serduszko. Zasługuje na szczęście. Jeżeli ktoś nie ma do niej szacunku jest największym kretynem. Najpierw trzeba ją poznać by cokolwiek oceniać, a jak widać ludzie gadają o czym popadnie. Niestety ostatnio byłam jakaś nieobecna, małe problemy i ciągły dół, czuję jakbym sama jej nie pomagała, a przecież zawsze może na mnie liczyć. Na szczęście już u mnie wszystko dobrze, więc postaram się to naprawić. To chyba na tyle, idę chyba coś obejrzeć z miśkiem. Sajonara. 

sobota, 3 sierpnia 2013

3 Metros sobre el cielo

Wakacje powoli mijają, oczywiście każdą chwilę spędzam z moim ukochanym chłopakiem. Wydaje mi się, że wszystkie wypady i wyjazdy już za mną więc pozostaje nam korzystanie z tego wolnego czasu w domu. Za kilka dni skończę 16 lat, zawsze chciałam mieć szesnastkę za sobą, choć teraz to już nie ma znaczenia. Wiek to tylko liczba. Co do wakacji i mojego wolnego czasu, oglądam mnóstwo filmów, wczoraj skończyłam całą serie Harrego Pottera a dziś Oszukać Przeznaczenie. Obie serie są wspaniałe, fakt faktem Harrego oglądałam nieraz, ale fajnie tak obejrzeć wszystko pod rząd. Uwielbiam ten film, jest wspaniały i ciekawy, pewnie jeszcze nieraz obejrzę którąś z części. To mi się nigdy nie znudzi. Co do Oszukać Przeznaczenie, to również bardzo ciekawy film i trzyma w napięciu aż do części drugiej, niestety trzecia i czwarta była strasznie naciągana, szczególnie czwarta, najgorsza część, piąta była okej, aczkolwiek koniec mnie zaskoczył. W sumie to się trochę rozczarowałam, ale nie będę tu zdradzać dlaczego, może ktoś jeszcze nie oglądał i miałby ochotę. To niby horror, ale wcale nie straszny, bardziej obrzydliwy, oczywiście przy każdej śmierci zasłaniałam oczy, krew to nie miły widok jak dla mnie.

Oczywiście jestem typem osoby która woli romansidła, przy każdej choć odrobinę smutnej scence płaczę haha. Mój ulubiony dramat to Trzy Metry Nad Niebem. Hiszpańska wersja oczywiście, ta niby oryginalna to straszny shit. Nie polecam, porażka. Nie mówiąc już o beznadziejnych aktorach. To najpiękniejszy film jaki oglądałam. Szczególnie, że gra tam moja idolka Maria Valverde. Jej uroda mnie oszałamia. Jest najpiękniejsza. Niestety strasznie mi smutno, zawiodłam się na drugiej części i chyba nie muszę pisać dlaczego, Ci co oglądali pewnie też nie są zadowoleni. Jednak mam nadzieję, że trzecia część mnie nie rozczaruje i będzie tak, jak być powinno, czyli Hache będzie z Babi. Nie podoba mi się aktorka z drugiej części ani trochę. I nie wierzę, że tak wielka miłość tak po prostu się skończyła. Fani tej trylogii zasłużyli na wspaniały happy end <3

Tak w ogóle, to jak wszystko dobrze pójdzie to będę mieć pieska po wakacjach, i chcę go właśnie nazwać Babi. Kocham zwierzęta, więc to dla mnie bardzo ważne, tym bardziej, że miałam kota który zniknął. Wabił się Bartek. To smutne, mam nadzieję, że ktoś go sobie wziął, wolę nie myśleć o najgorszym. Pewnie jest w dobrym miejscu. Co prawda mamy w domu papugę Oliwera, i królika Pusię. Tak wiem, Pusia idiotyczne imię, niestety to królik mojej siostry i sama go nazwała, papuga też jest jej. Jak na kogoś kto uwielbia zwierzęta nie miałam ich zbyt wiele, z trudem namówić na coś mamę, oby nie zmieniła zdania co do psa. Wracając do filmów, to dzisiaj obejrzałam również ''Handel''. Smutny i okropny film, pomyśleć, że takie rzeczy mają miejsce na prawdę. Gra w nim Polka, jeśli jeszcze go nie widzieliście to polecam, warty obejrzenia. Film jest o porwanych kobietach/dzieciach na terenie Meksyku, które później są sprzedawane na aukcji mężczyznom, ale koniec o filmach. Plany na resztę wakacji są nieznane więc spontan. Przez kilka dni padało, ale na szczęście się polepszyło. To chyba tyle na dzisiaj. Dobranoc.