czwartek, 10 lipca 2014

Make peace, not war.

I was just wondering, why is there so much hate in the world? Why so many bad things happens? Why so many innocent people die? Why are people always not happy with their life? I know, that your life could be better, but think about all of the people that doesn't even have what you do. I think that money cannot bring you happines. What should we do now is make the best moments of our lives so we have something when we die. We cannot take money or anything we buy with us. What we can take is the feelings&memories. So is there any sense in pointing at the people who have less or who are different than you? No, there isn't, because everyone deserve to be what they want to be, everyone deserve to do what they want to do. Why? Because it makes them happy. How does it affect you? You should just get on with your life, make yourself happy and the ones you love. Just let everyone get on with their business and you get on with yours. What is so hard about it? People always forget that what they do affects other people's feelings. They never think before doing something. Remember that your words can hurt someone. Remember that your smile can make someone happy. Bring good things into the world. Be good! It means more than you think.

“Live your truth. Express your love. Share your enthusiasm. Take action towards your dreams. Walk your talk. Dance and sing to your music. Embrace your blessings. Make today worth remembering.” 


Goodnight. :)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Nikon d3100

W sumie to byla straszna pogoda i nie bylo kiedy zrobic zdjec, wiec sa tylko takie jakie udalo mi sie zrobic.








niedziela, 6 kwietnia 2014

Back after a long time!

Tak strasznie dlugo mnie tutaj nie bylo. Jakos nie mialam weny, bo nie moge powiedziec, ze czasu. Mam go az za duzo. Tak wiele sie zmienilo. Na lepsze oczywiscie. Zaczelam nowa szkole i powiem wam, ze jest wspaniale. Moje zycie sie calkiem odmienilo i poznalam wielu nowych ludzi w tym tez nowych przyjaciol. Moje zycie nie bylo prostsze jeszcze nigdy niz teraz. Teraz wszystko zalezy ode mnie. Pierwszy raz nie mam na co narzekac, hehe.

Jesli chodzi o pieska o ktorym tu wspominalam wczesniej (chyba), ze bede miec itd. Jest juz czlonkiem mojej rodziny od 6-sciu miesiecy. Wszystko psoci i gryzie, ale i tak nie da sie go nie kochac. Wabi sie Brutus, choc ja najczesciej nazywam go po prostu Brutty. Nie podoba mi sie ''Brutus'' ogolnie, ale moja mama wybrala to imie i tak juz zostalo. Strasznie cudowny pies, chyba najukochanszy jaki moze byc. Oczywiscie kazde zwierze jest kochane na swoj sposob, ale ja bym nie zamienila mojego psiaka na zadnego innego w swiecie. Tak, powoli go ucze roznych sztuczek. Narazie potrafi tylko ''siad'' i ''podaj lapke'' (podaje obie). Kocha spacery i wypady do parku. Straaaasznie ma duzo energii, ale to tylko plus.

Co jeszcze? Zaczelam robic cwiczenia, strasznie polecam cwiczenia z Mel B sa dosc proste i nieskomplikowane. Niedlugo planuje tez biegac, choc jakos nie moge sie do tego zabrac a kondycje mam okropna. Jutro wstawie jakies zdjecia robione lustrzanka, yeey. W koncu spelni sie to na co tak dlugo czekalam. Milego jutrzejszego dnia wszystkim zycze! (:










środa, 21 sierpnia 2013

Emptiness

Co u mnie? Nie wiele. Moje wakacje dobiegaja konca. Wczoraj wrocilam z Londynu i znow wszystko stanelo w miejscu. Jak juz pisalam wiele razy, niedlugo nowa szkola. To bedzie dla mnie nowy start. Dlatego chce zmienic wszystko i pozbyc sie kilku osob ze swojego zycia. Chce to zrobic poniewaz to wlasnie one maja wielkie znaczenie i zalezy od nich to jak bede funkcjonowac. Czy jest mi latwo? Nie, nie jest. Jest tak cholernie ciezko, ze najchetniej wyjechalabym gdzies, zostawila swoje 'zycie' i uciekla od wszystkich problemow. Codziennie wstaje i zadaje sobie jedno pytanie, co ja w ogole robie ze swoimi niby najlepszymi latami zycia? Nic. Zupelnie nic. Pustka. I co z tego, ze sie nad soba uzalam na jakims tam blogu. Niby mialam tego nie robic, ale mam taka potrzebe wiec tak bedzie.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Fuck love

Chyba jestem za słaba na związki. Nie przygotowałam się jeszcze na tak silną dawkę uczuć. Dopiero teraz odniosłam wrażenie, że chyba powinnam być sama. Jestem szesnastolatką, powinnam się teraz skupić na nauce, bawić się i korzystać z życia z przyjaciółmi. Zaczynam całkiem nowy rozdział. Nowa szkoła, właśnie tego teraz potrzebuję, wolności. Nie chcę się jeszcze zamartwiać takimi sprawami jak 'miłość'. Mam na to wszystko czas. Chyba nikt w tym wieku nie powinien brać tego na poważnie. Zbyt dużo czasu marnowałam na takie osoby. Na końcu zawsze się okazywało, że to jednak nie ten, z którym stworzę rodzinę i będę żyć długo i szczęśliwie. Zabawne prawda? Na spotkanie tej właściwej osoby mam tak wiele czasu, a ja zawsze się łudzę, że to już ten. To trochę głupie, w tym wieku mieć nadzieję na takie coś, ale przecież były już takie przypadki.. i przecież wiążemy się z ludźmi właśnie z taką myślą. Czy to tylko ja? Nie raz widzę w opisach ''mój/moja na zawsze'' więc wydaję mi się, że nie tylko ja mam takie podejście. Jednak związek na dłuższą metę nie jest dla mnie. O ile w ogóle związki są dla mnie. Nie chcę się już w tym wszystkim zatracać. Martwić się i płakać. Smucić się. Dlatego obiecuję sobie, że już nie będę brać niczego na poważnie, przynajmniej w najbliższym czasie, nawet dłużej niż najbliższym.

- I don't chase after anyone anymore. If you want to walk out of my life, I will hold the fuckin' door open for you.

sobota, 10 sierpnia 2013

16th Birthday

Resztki wakacji, a pogoda nie dopisuje. Szkoda. Chciałabym się jeszcze nacieszyć tym słońcem, zanim znów przyjdzie chłód i zimno. Najgorsza część której nie lubię, ciuchy. Trzeba ubierać się tak grubo. Teraz będę robić małe zakupy, miałam w planie kupić kilka spódniczek i cienkich bluzek, ale niestety pogoda zmieniła moje plany. Nie opłaca się już kupować takich cienkich ubrań. Wiadomo, na zimę jakiś swetrów też nie będę kupować, w końcu jeszcze przed nami jesień, może będzie całkiem fajnie i ładnie.

Wczoraj skończyłam 16 lat, zazwyczaj planowałam coś na swoje urodziny, ale te były wyjątkowo zwyczajne. Inaczej sobie to wszystko zaplanowałam kilka miesięcy temu. Ale cóż, wszystko się zmieniło. Oczywiście nie było najgorzej. Misiek zrobił mi na koniec dnia wymarzoną kolację, bo byłam strasznie głodna! No i dostałam wcześniej kieszonkowe od mamy, prezentu nie było bo dostałam go dużo wcześniej<3 No i nabyłam jedną rzecz do szafy, a raczej jej braku. Zapuściłam się jeśli chodzi o to, muszę wszystko nadrobić. To kilka rzeczy które planuję już dzisiaj kupić, niestety  nie mogłam oprzeć się moim ukochanym bluzkom, ale w zamian za spódniczki zdecydowałam się na jeggingsy. + Sukienka której nie ma na zdjęciach.



niedziela, 4 sierpnia 2013

Friendship

Nowy dzień nastał, niestety muszę przyznać, że wstałam dość późno, o 12. Ostatnio wstajemy nawet o 14. Ale póki nie ma ładnej pogody nie ma co żałować. Wczoraj pisałam, że się polepszyło, a dziś znów za oknem krople deszczu. Jest 15, a ja dopiero jem śniadanie zrobione przez mojego ukochanego.

Dzisiaj w sumie chciałam poruszyć temat przyjaźni. Pewnie wielu z was miało taką ważną osobę, której ufaliście bezgranicznie i traktowaliście go/ją jak brata lub siostrę. A pewnego dnia ta osoba pokazała jaka jest na prawdę i straciła wasze zaufanie już na zawsze. Zazwyczaj tak się dzieje kiedy potrzebujemy wsparcia lub pomocy. I nie mówię tu o pocieszaniu, bo powiedzieć ''będzie dobrze'' potrafi każdy, mówię tu o na prawdę poważnej sytuacji. Wtedy właśnie poznajemy się na ludziach. Wiemy na kogo można liczyć a na kogo nie. Jeśli chodzi o mnie, to miałam przyjaciółkę której ufałam, i nigdy nie pomyślałabym, że mogły byśmy się nawet pokłócić. Jeśli chodzi o pomoc i wsparcie, miałam to, zawsze. Chyba dlatego tak bardzo mocno jej ufałam. Tu chodzi o coś znacznie innego, w sumie to o głupotę. Ale nieważne, na tą chwilę kolegujemy się ale nic więcej. Nie wiem jak to działa, ale przestałam wierzyć w przyjaźń. Jeśli przez 3 lata nie poznałam, że jest właśnie taką osobą a nie inną to ile musimy znać kogoś by nazwać go przyjacielem? Jednak nie tracę nadziei, sądzę, że są wspaniałe osoby którym można ufać.

W sumie mam jeszcze taką osobę, ale nie wiem czy mogę nazwać ją przyjaciółką. Mieszkamy od siebie ponad tysiąc kilometrów, rzadko kiedy się spotykamy. W sumie, nie pamiętam kiedy ostatnio ją widziałam. Ale czy to ma znaczenie? Kiedy czuję smutek, złość, żal.. kiedy mi coś odbija, tak bardzo odbija, że potrzebuję psychologa nasuwa mi się tylko jedna osoba na myśl. Właśnie wtedy do niej piszę, i tylko do niej. To ona wie o mnie praktycznie wszystko. Nie wstydzę się z nią rozmawiać na żadne tematy, to ona mnie słucha i odpowiada mi długimi paragrafami. Zawsze mogę na nią liczyć. Potrafi przyznać mi rację, potrafi mnie wesprzeć, ochronić i powiedzieć prosto bez owijania, że jestem chora i muszę się ogarnąć. Nigdy nie mam jej tego za złe. Pozwalam jej spojrzeć na sprawę z jej perspektywy, bo nie jestem idealna i czasem potrzebuję kogoś kto by wyraził swoją szczerą opinie. Często się mylę. Jak i kiedy jej zaufałam? Właściwie to nie wiem. To się stało tak nagle, przybrała ważną postać dla mnie dość szybko. Rozmowy. Tylko rozmowy. Kilka spotkań. To, że się nie spotykamy nie znaczy, że też dla mnie wiele nie zrobiła pomijając wsparcie i rady. Jest kilka ważnych rzeczy, za które jestem bardzo wdzięczna. Nigdy nie nazwę jej przyjaciółką bo nie chcę jej stracić, choć w sumie nie muszę jej nikim nazywać by była dla mnie kimś ważnym. Nie wiem dlaczego tak dużo osób opowiada brednie o niej lub za jej plecami, wydaję mi się, że to serio zazdrość, choć to banalne. Jak można jej nie lubić? To najmilsza i najukochańsza osoba jaką znam. Jest świetna, w porządku i w ogóle, każdemu by tylko pomagała, ma takie dobre serduszko. Zasługuje na szczęście. Jeżeli ktoś nie ma do niej szacunku jest największym kretynem. Najpierw trzeba ją poznać by cokolwiek oceniać, a jak widać ludzie gadają o czym popadnie. Niestety ostatnio byłam jakaś nieobecna, małe problemy i ciągły dół, czuję jakbym sama jej nie pomagała, a przecież zawsze może na mnie liczyć. Na szczęście już u mnie wszystko dobrze, więc postaram się to naprawić. To chyba na tyle, idę chyba coś obejrzeć z miśkiem. Sajonara.